# 11: Stepien: Glod / Hunger PDF Drucken E-Mail
Kurzprosa unseres polnischen Autors Jan Stępień, ins Deutsche übersetzt von Dorothea Müller-Ott
 
Jan Stępień
 
Głód

Jemy śniadanie. Maria zjada tylko jedną kromkę czarnego chleba z masłem i wstaje od stołu, mówiąc;- Przepraszam, ale się spieszę!- Nawet nie masz czasu na śniadanie? – pytam nieprzyjemnym tonem.- Jedna kromka, to nie tak mało – mówi zbierając rozrzucone kartki swojego referatu, który za kilka godzin ma wygłosić w Warszawie.- Jedna kromka, Mario, to stanowczo za mało – nie ustępuję.- To pomyśl o tych, którzy umierają z głodu. Codziennie umiera ich ponad dziesięć tysięcy – kończy rozmowę i pospiesznie wychodzi z domu.
 

Hunger

Wir sitzen beim Frühstück. Maria isst nur ein Stück Schwarzbrot mit  Butter, steht auf und sagt:
„Entschuldige, ich habe es eilig.“
„Hast du nicht einmal mehr Zeit zum Frühstücken?“ – frage ich ungehalten.
„Ein Stück Brot, das ist gar nicht so wenig“, sagt sie und sammelt die verstreut herumliegenden Seiten ihres Referats ein, das sie in wenigen Stunden in Warschau halten soll.
„Ein Stück Brot, Maria, das ist eindeutig zu wenig“, entgegne ich unnachgiebig.
„Denke doch an die Menschen, die verhungern. Täglich sterben über zehntausend“, beendet sie das Gespräch und verlässt eilig das Haus.
 
Głodny Wojtek

Jedziemy z Marią na widzenie z Wojtkiem. Nożem,  w stanie wzburzenia, zamordował swoją narzeczoną.  Maria z przejęciem w głosie mówi do mnie:
- To straszne, jak on wytrzymuje ten pobyt.
- Jak znam Wojtka, to sobie na pewno poradzi – odpowiadam.
- Ale myślisz, że karmią ich przyzwoicie?
- No, nie jest na wczasach, ale o ile mi wiadomo, w naszych więzieniach nikt nie umarł z głodu.
Wchodzimy do sali widzeń. Przy stoliku siedzi Wojtek. Ostrzyżony, wymyty. Uśmiecha się do nas. Witamy się. Maria z troską w głosie pyta go:
- Nie głodujesz tutaj?   
- Ależ Mario, tutaj mam trzy razy dziennie jedzenie, a w domu tylko chleb i smalec, i czasami padlina.
 
Der hungrige Wojtek

Maria und ich fahren Wojtek besuchen. Mit einem Messer hat er im Affekt seine Verlobte ermordet.
Maria sagt mit besorgter Stimme zu mir:
„Das ist schrecklich, wie wird er das durchstehen im Gefängnis.“
„Wie ich Wojtek kenne, wird er sich sicher zu helfen wissen“, antworte ich.
„Und glaubst du, dass sie ihm dort ordentlich zu essen geben?“ „Na ja, er ist nicht auf Erholung, aber soweit ich weiß, ist in unseren Gefängnissen noch niemand verhungert.“
Wir gehen in den Besucherraum. An einem Tisch sitzt dort Wojtek. Gewaschen und rasiert. Er lächelt uns an. Wir begrüßen uns. Maria fragt ihn fürsorglich:
„Bekommst du hier genug zu essen?“
„Aber  Maria, hier bekomme ich täglich drei Mahlzeiten, und zu Hause habe ich nur Brot und Schmalz, und manches Mal Aas.“
 
 
Aus dem Polnischen übersetzt von Dorothea Müller-Ott
 
 
< zurück   weiter >